123456

Rozległe rzymskie latyfundia położone w dzisiejszej Tunezji i wschodniej Algierii, gdzie uprawiano zboża eksportowane potem do Italii, nie dawały glebie żadnej osłony, dlatego w Afryce Północnej pustynnienie przebiegało prawdopodobnie szybciej w okresach rozwoju uprawy roli niż przewagi pasterstwa. W XX wieku procesy wywiewania spowodowały ogromną degradację gleb i pustynnienie na Wielkiej Równinie Prerii w latach trzydziestych oraz w północnym Kazachstanie w latach sześćdziesiątych. Dziś to samo zagrożenie dotyczy m.in. Wyżyny Szottów w Algierii, wnętrza Wyżyny Anatolijskiej w Turcji, półpustyń Jemenu koło Saady. Zwiększenie powierzchni pól i przesuwanie granicy uprawy zbóż w kierunku pustyni dokonuje się przede wszystkim w wyniku nasilającej się presji demograficznej, będącej pochodną eksplozji demograficznej, obecnie dobiegającej już kresu. Informacja o tym, że przyrost naturalny wynosi na przykład 30‰ w niewielkim stopniu przemawia do wyobraźni, znacznie bardziej obrazowe jest porównanie liczby mieszkańców tych samych terenów w różnych przedziałach czasowych. W 1830 roku liczbę mieszkańców Algierii (bez oaz saharyjskich) szacowano na 2 mln. Zapewne był to szacunek zaniżony, zatem w dzisiejszych granicach kraju mogło żyć nawet 3 mln ludzi. W 1876 roku spis wykazał 2 826 600 osób, w 1926 (w obecnych granicach) - ponad 6 mln (Plit, 1983), a dziś mieszka tam 32-33 mln ludzi, nie mówiąc o licznych Algierczykach żyjących we Francji. W większości państw Afryki i Azji wzrost liczby ludności w XX wieku zachodził podobnie szybko i zdecydowanie nie nadążał za nim wzrost wysokości plonów.

Dzięki lepszej opiece medycznej przyrost naturalny u osiadłych rolników był wyższy niż u wędrujących pasterzy. W wyniku lepszego poznania społeczności pasterskich upadł też mit o swobodzie ich wędrówek. Obszary koczowania poszczególnych plemion, rodów i rodzin są ściśle określone przez prawa zwyczajowe, a ich granice - często oznakowane w terenie. Tradycyjne prawa zwykle bardzo skutecznie chroniły pastwiska przed przepasieniem i degradacją - dopiero wzrost liczby pasterzy (i zwierząt) oraz utrata części pastwisk na rzecz uprawy roli doprowadziły do nadmiernej eksploatacji i w efekcie do pustynnienia tych obszarów. W latach siedemdziesiątych XX wieku pojawiły się opinie, że koczownik wcale nie jest „ojcem pustyni”, ale wręcz „konserwatorem przyrody”. W każdym razie, obecnie przeważa pogląd, że wędrowni pasterze nie są w większym stopniu odpowiedzialni za pustynnienie niż osiadli rolnicy.

Wzrost liczby ludności prowadzi nie tylko do zwiększenia powierzchni zasiewów i liczebności stad, ale też do wzrostu zapotrzebowania na drewno. Jest ono częściowo wykorzystywane do budowy domów oraz grodzenia pól i sporządzania zagród dla zwierząt, przede wszystkim jednak służy jako materiał opałowy do ogrzewania domostw zimą i - przez cały rok - do przyrządzania posiłków. Widok kobiet wyruszających rankiem ze wsi po chrust (zdrewniałe korzenie, cokolwiek, co można będzie spalić) jest bardzo charakterystyczny dla takich krajów Afryki i Azji, jak: Maroko, Turcja, Jemen, Afganistan i wiele innych. We wszystkich miastach znajduje się targ drzewny, na który ciężarówki przywożą towar nawet z odległości 200 km.

Kliknij, aby zobaczyć powiększenie
Targ drewnem opałowym w Meknesie (Maroko). Fot. Florian Plit.

Mimo to drewna brakuje i najbiedniejsi nie tylko w Indiach, ale też na przykład w Jemenie wykorzystują jako opał suszony nawóz. By ograniczyć degradację roślinności, sadzi się plantacje leśne dostarczające drewna opałowego, zwłaszcza eukaliptusów i prowadzi akcję upowszechniania kuchenek gazowych. W wielu krajach dało to bardzo dobre efekty, a w Afryce na południe od Sahary do ograniczenia pustynnienia przyczyniło się wprowadzenie zamiast ogniska prostych palenisk i płyty kuchennej z fajerkami, co pozwoliło na dużą oszczędność opału. Trwają też eksperymenty z przenośnymi kuchenkami słonecznymi, ale wydaje się, że takie rozwiązania są nazbyt skomplikowane. Czynnikiem sprzyjającym pustynnieniu, jak się okazało, są również niektóre obyczaje kulinarne. Przykładowo, wiele potraw tradycyjnej kuchni arabskiej (w tym dobry kuskus) wymaga wielogodzinnego przyrządzania na minimalnym ogniu, najlepiej na żarze. Trudno przygotować je na gazie, najlepszy jest węgiel drzewny lub twarde, wolno palące się drewno, zatem nie eukaliptus, a na przykład aromatyczny cedr! Do dzisiaj pali się nim w kuchniach w Atlasie marokańskim.

123456
powrót na górę strony
Wykład
Zmierzch życia na skraju pustyni - pustynnienie antropogeniczne w Afryce i w Azji
Strona
3/6
Autor
Wydział Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego
Kliknij nazwisko autora, aby zobaczyć notkę biograficzną w serwisie Nauka Polska