123456

Różnorodne konsekwencje szybkiego wzrostu liczby ludności nie są jednak jedynymi czynnikami pustynnienia antropogenicznego. Bardzo często proces ten ulega przyspieszeniu pod wpływem modernizacji gospodarki (patrz m.in. Plit, 1995), a nawet źle przeprowadzonych działań na rzecz ochrony środowiska. W przypadku pasterstwa katastrofalne w skutkach okazało się na przykład wybudowanie w strefie Sahelu studni głębinowych, wokół których skupiły się wielotysięczne stada. W czasie suszy w latach 1968-1973 doprowadziło to do zniszczenia wszelkiej roślinności, pokruszenia ziemi racicami i wywiania gleby w takim stopniu, że do dziś roślinność odradza się tam bardzo powoli. Natomiast w przypadku uprawy roli tragiczne skutki ekologiczne przyniosło między innymi... zniesienie niewolnictwa!

Jedną z najwydajniejszych technik transportu wody do nawadniania - znaną już w starożytności, wywodzącą się zapewne z terenów dzisiejszego Afganistanu, ale rozpowszechnioną na pustyniach od Maroka po zachodnie Chiny - są podziemne kanały. Regionalnie noszą one różne nazwy: foggara, kanat, dżib i inne. Kanały takie pozwalają zminimalizować straty wody w wyniku parowania, a także (dzięki wykorzystaniu przy ich drążeniu granic warstw nieprzepuszczalnych i przepuszczalnych oraz dzięki uszczelnianiu ścian) w wyniku wsiąkania. Kanały takie mają od kilkudziesięciu metrów do ponad stu kilometrów długości, a na powierzchni ziemi ich obecność jest łatwo zauważalna dzięki rzędom niewysokich kopczyków z wykopanej ziemi, otaczających wąski szybik prowadzący do kanału.

Kliknij, aby zobaczyć powiększenie
Niewielka foggara na skraju oazy Farafra w zachodnim Egipcie. Jest zadbana i wciąż dobrze utrzymana, a wypływ wody został niedawno odnowiony i ocementowany. Było to możliwe dlatego, że nawadnia pola tylko jednej rodziny. Fot. Joanna Plit.

Są to jakby miniaturowe wulkany z kraterami, odległe od siebie o dziesięć-kilkanaście metrów. Jednak kopanie kanałów: pod ziemią, w ciemności, w kucki lub w postawie zgiętej, czasem w błocie lub w wodzie, prymitywnymi narzędziami, przy stałym zagrożeniu zawaleniem jest pracą upiorną, a do tego wymagającą dużego doświadczenia od osób pracujących „na przodku”. Wszędzie, od Maroka po Chiny, wykonywali ją niewolnicy, wśród których istniało coś w rodzaju wyspecjalizowanej kasty mistrzowskiej. Niewolników wykorzystywano też do ciągłych napraw podziemnych kanałów, a przede wszystkim do ich oczyszczania z mułu. Do tego wystarczał już niewolnik niewykwalifikowany. Faktyczne zniesienie niewolnictwa na pustyniach Afryki i Azji dokonało się dopiero w XX wieku, w niektórych rejonach nawet pod koniec tego stulecia. Byłych niewolników chętnie zatrudniano w górnictwie i transporcie na pustyni, gdyż jako osoby nie mające ziemi i nie dysponujące innymi źródłami utrzymania byli to pracownicy bardziej zdyscyplinowani. Otworzyły się też przed nimi możliwości emigracji krajowej do miast lub zagranicznej do Europy. Nagle okazało się, że z powodu braku ludzi do konserwacji kanałów, zaczęły one popadać w ruinę. Na przeszkodzie modernizacji, na przykład poprzez wybetonowanie podziemnych kanałów czy zastąpienie ich rurami z plastiku, stanęły niesłychanie skomplikowane stosunki własnościowe. Najstarsze foggary mają dziś kilkaset lat, a prawa do użytkowania wody są dziedziczone z pokolenia na pokolenie. Jedna foggara może być użytkowana przez dziesiątki (setki) rodzin. Nie stwarzało to problemów, dopóki oaza stanowiła świat zamknięty, ale dziś mieszkają w niej często dzierżawcy, którzy nie chcą ponosić kosztów inwestycji. Często też czy to z powodu emigracji do Europy, czy też toczących się wojen w Azji nawet ustalenie adresów właścicieli bywa bardzo trudne.

O sprawności podziemnych kanałów świadczy fakt, że w starożytności i średniowieczu okresowo powierzchnia ziem nawadnianych nad Amu-darią i Syr-darią bywała większa niż obecnie, gdy dominuje nawadnianie kanałami odkrytymi. Obrońcy starych technik podkreślają, że mimo tak rozległego nawadniania nie dochodziło wtedy do katastrof ekologicznych w rejonie Jeziora Aralskiego. Trzeba jednak zaznaczyć, że i opady mogły być wówczas nieco większe, a - przede wszystkim - nie uprawiano tak powszechnie bawełny, potrzebującej bardzo dużo wody. Chyba mało kto również, tak w Afryce Północnej, jak i w Azji, pragnie powrotu do niewolnictwa.

123456
powrót na górę strony
Wykład
Zmierzch życia na skraju pustyni - pustynnienie antropogeniczne w Afryce i w Azji
Strona
4/6
Autor
Wydział Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego
Kliknij nazwisko autora, aby zobaczyć notkę biograficzną w serwisie Nauka Polska